Prof, Jan Oszmański o sokach

Anielska obora i Ekologiczna aronia - zapraszamy na wycieczkę z lotu ptaka.
Zbiory aronii 2016 - zobacz film

Pijmy mętne soki z miąższem – rozmowa z prof. Janem Oszmiańskim

Mętne soki jabłkowe zawierają więcej substancji chroniących nas przed nowotworami niż soki klarowne – udowodnił prof.  Jan Oszmiański z Uniwersytetu Przyrodniczego

Profesor zakończył niedawno badania nad zawartością flawonoidów w przetworach jabłkowych. Przez trzy lata wrocławscy naukowcy sami przyrządzali w laboratorium soki i przeciery z dwóch odmian, idared i szampion. Wzięli także na warsztat soki przemysłowe: klarowny sok i mętny nektar Tymbarku.
– Zajęliśmy się jabłkami, bo to w Polsce owoc numer jeden – mówi profesor.

Okazało się, że soki naturalnie mętne zawierają czterokrotnie więcej flawonoidów. To najlepsze przeciwutleniacze, pięciokrotnie skuteczniejsze niż witamina C czy E. Usuwają z naszego organizmu wolne rodniki odpowiedzialne m.in. za starzenie się komórek czy powstawanie nowotworów. W sokach sklarowanych nie ma prawie w ogóle witaminy C i niewiele dobroczynnych flawonoidów oraz pektyn, które niszczą „zły” cholesterol. Klarowanie polega na dodaniu żelatyny, bentonitu i zolu krzemionkowego. Dzięki temu sok jest przezroczysty, ale i wiele traci.

Skoro soki mętne są zdrowsze, dlaczego w sklepach więcej jest tych klarownych? – Bo do soków „z cząsteczkami” nadaje się tylko najlepszy surowiec, a poza tym technologia jest trudniejsza – mówi profesor. – Ludzie kupują soki „przezroczyste”, ponieważ są tańsze, a poza tym nie wiedzą, że są one mniej wartościowe.

Profesor włączył do badań „przy okazji” także soki z aronii. – To moja miłość od piętnastu lat. Nie ma lepszego wymiatacza wolnych rodników niż aronia. Jest pod tym względem wielokrotnie silniejsza od jabłek.

Osiemdziesięciu pacjentów uczestniczącej w badaniach kliniki chorób wewnętrznych Akademii Medycznej przez trzy miesiące codziennie piło szklankę soku aroniowego. – Wyraźnie poprawiła się u nich gospodarka lipidowa, unormował poziom cholesterolu i cukrów. Aronia znakomicie reguluje wydzielanie insuliny – mówi naukowiec.

– Pacjenci co prawda ucieszyli się z wyników, ale stwierdzili, że więcej po tak cierpkie „lekarstwo” raczej nie sięgną – śmieje się. – Nie bez powodu Anglicy nazwali ją „chokeberry”, dławiąca, niesmaczna jagoda.

Prof. Oszmiański sam uprawia aronię i przygotowuje przetwory z aronii z dodatkiem jabłek, gruszek lub innych owoców. Codziennie spożywa je na śniadanie lub jako dodatek do drugiego dania.

W najnowszych badaniach, które jeszcze trwają, zespół pod jego kierunkiem porównuje nowe i stare odmiany jabłek. Okazuje się, że najbogatsze we flawonoidy są poczciwe szare renety, które zawierają nawet pięć razy więcej tych substancji niż odmiana lobo.

– Nie spodziewałem się aż takiego zainteresowania wynikami moich badań – śmieje się naukowiec. – Po tym, jak opublikowaliśmy je w prestiżowym „Journal of the Science of Food and Agriculture”, prosili mnie o wywiad dziennikarze z USA, Singapuru, Nowej Zelandii, cytowało nas CNN, BBC, Reuters i Science News.

– Niezależnie od badań nad sokami, pamiętajmy, że najzdrowsze jest po prostu całe jabłko – dodaje.

tekst Aneta Augustyn

Artykuł został opublikowany w dzienniku Gazeta Wyborcza – 13 lutego 2007 r.