Aronia daje nam siłę do takiej aktywności

Anielska obora i Ekologiczna aronia - zapraszamy na wycieczkę z lotu ptaka.
Zbiory aronii 2016 - zobacz film

Aronia daje nam siłę do takiej aktywności

Anna i Mirosław Lech prowadzą gospodarstwo agroturystyczne od 1992 r. w miejscu niezwykłym, wśród rozległych łąk, lasów, czystych strumieni i pośród własnej plantacji krzewów aroniowych. To prawdziwi pasjonaci, którzy po studiach porzucili miasto i na dobre oddali się agroturystyce.

Obecnie pani Ania jest prezesem Sudeckiego Stowarzyszenia Turystyki Wiejskiej „Zdroje”, a pan Mirosław prowadzi biuro turystyczne przy Stowarzyszeniu.
– Nasze Stowarzyszenie prowadzimy od 10 lat – mówi gospodarz. – I cały czas stawiamy na to, aby w każdym gospodarstwie było coś więcej do zaoferowania, oprócz noclegu i wyżywienia, np. wyroby rękodzielnicze. Chcemy, aby każde gospodarstwo umiało indywidualnie zaistnieć i wryć się w pamięć turystów, chcących tutaj wydawać pieniądze. Sprawa, która nas pochłania, to umiejętność pracy w grupie, np. nasze produkty są oferowane też w innych gospodarstwach i nawzajem sobie tego klienta podsyłamy. Bo jeden wypieka pyszne ciasta czy robi produkty mleczne, ktoś wędliny, inny smaczny pasztet. Jest to umiejętne skanalizowanie potrzeb turysty, który ma określoną kwotę do wydania i cieszymy się, że może i chce wydać te pieniądze u nas. Najgorzej jest, gdy turysta wyjeżdża po urlopie z wypoczynku, a w kieszeni zostają mu pieniądze, które zamierzał wydać, ale nie miał na co i gdzie. A on czeka i szuka wyjątkowych cacuszek. Dlatego zdecydowaliśmy się, że nie chcemy być obecni z naszymi wyrobami w sklepach, w miastach. Chcemy być obecni tutaj i charakterystyczni dla tego regionu i tej okolicy. To tutaj następuje kontakt bezpośredni producent–klient, co jest opłacalne od strony finansowej. Nie ma kosztów ponoszonych przy sprzedaży, nie ma pośredników. Następuje też przywiązanie do osób, miejsca i produktu.

Z aroni wytwarzamy produkty regionalne i już się przekonaliśmy, że najlepsza jest sprzedaż bezpośrednia. Nad marketingiem pracowaliśmy 8 lat, żeby dobrze sprzedawać u siebie. Najważniejszą sprawą jest zrobienie produktu wysokiej jakości, który jest powtarzalny i zawsze dostępny dla klienta. Jeżdżąc po Polsce reklamujemy firmę rodzinną EkoAr, a produkty wystawiamy na licznych konkursach.

Postawiliśmy na produkty z aronii:

Produkujemy obok soków z aronii także susz aroniowy w postaci herbatki Ani herbatka, Ani susz, który jest łatwy do wyprodukowania w naszych warunkach. Herbata z aronii zdobyła wyróżnienie w konkursie „Nasze Kulinarne Dziedzictwo”, jak też II miejsce na szczeblu wojewódzkim w konkursie Polski Producent Żywności. Herbatę sprzedajemy od wielu lat. Jest to produkt ładnie opakowany i dobrze zrobiony. Mamy też produkty ekskluzywne jak aronia kandyzowana – owoce aronii nasączane syropem cukrowym i aronia w czekoladzie – kandyzowane owoce aronii otaczane w czekoladzie deserowej.

O ile wspomniane produkty są dopuszczone do obrotu na większą skalę w sklepach o tyle mamy dwa produkty domowe, które sprzedajemy tylko u siebie. Jest to Aronia Losu – nalewka z owoców aronii, opatentowana przez nas i nagrodzona „Perłą” w 2005 r. Nalewkę traktujemy jako produkt marketingowy, a nie do sprzedaży. Goście ją uwielbiają i jest doskonałą reklamą zarówno gospodarstwa, jak i firmy aroniowej. Drugim produktem jest Konfitura Naszej Babci – konfitura aroniowo-jabłkowa na miodzie według przepisu mojej mamy – opowiada pan Mirosław.

Warto podkreślić tutaj aspekt prozdrowotny i ekologiczny tych produktów. Właściciele firmy EkoAr mają atesty ekologiczne na swoje wyroby.

Nasza zasada promocji polega na tym, że ktokolwiek do nas przyjedzie jest sadzany za stołem i degustuje, słuchając opowieści o aronii. Nie szczędzimy czasu przeznaczonego na informowanie klientów o zaletach aronii. Tak zainwestowany czas szybko nam się zwraca. Najprzyjemniej jest, gdy przyjeżdżają do nas turyści z listą zakupów, którą dostali od znajomych polecających nasze produkty. Poczta pantoflowa okazuje się tutaj najlepszym i najbardziej skutecznym sposobem reklamy. Jeśli ktoś znajomy poleci produkt, to jest to bardziej przekonujące.

Dlatego nie chcemy naszych produktów wystawiać w dużych sklepach, gdzieś w Polsce. Mamy niedużą produkcję, ale chcemy ją sprzedawać u siebie, tak by wszyscy o nas wiedzieli – to nasza filozofia. Bo aronia daje nam siłę i zapał – puentuje pan Mirosław.

Katarzyna Pawlak

Artykuł został opublikowany w magazynie AgroSmak – nr 4 listopad/grudzien 2006 r.